Mój kochany

1 grudnia, 2021

Kiedy jedenaście lat temu przysięgałam Ci miłość i wierność do końca życia, nie wiedziałam co mówię.
Na początku wspólnej drogi nikt tak naprawdę nie rozumie, co znaczy w zdrowiu i w chorobie, w radości i w smutku, w dostatku i w biedzie.
Miałam jednak pewność, że chcę iść przez resztę życia trzymając Cię mocno za rękę. Że razem damy radę pokonać wszystkie przeciwności.
Miałam Bożą pewność pomimo moich osiemnastu lat.

Wiem, że nadzieję na wspólną starość ma każda kobieta ubrana w białą suknię, z bukietem kwiatów w dłoni i welonem wpiętym we włosy.. dlatego codziennie dziękuję Bogu za to, że nam się udało.
Że codziennie razem walczymy o nasze wspólne życie, o jeszcze więcej miłości w naszym małżeństwie, o jeszcze więcej szacunku, zrozumienia i codziennej radości w najzwyklejsze dni.

Kiedy wokoło nas rozpadają się kolejne małżeństwa, kiedy szaleje burza a jutro zdaje się być tak bardzo niepewne, dziękuję Bogu za to, że jest naszym fundamentem.
Mamy potrójny sznur, który nie tak łatwo można rozerwać.
Wszechmogący jest Tym który połączył nas wtedy i łączy nas nadal pomimo tego, że od tamtej pory wiele się zmieniło.
Nie jesteśmy już tacy sami.
Nie chodzimy na długie spacery tylko we dwoje.
Nie trzymamy się za ręce przy każdej możliwej okazji.
Nie mamy już tak wiele czasu na pielęgnowanie naszej miłości, na długie pocałunki, na leniwe soboty, romantyczne kolacje i weekendowe wypady za miasto..
Trudno jest nawet czasami dokończyć myśl w rozmowie, przebić się przez śmiech dzieci i hałas puszczanych w salonie resoraków.
Nasze życie nabrało jakiegoś niewyobrażalnego tempa.

Tym bardziej dziękuję Ci, że widzisz we mnie nie tylko mamę naszych dzieci, ale przede wszystkim kobietę. Kobietę jedenaście lat lepszą niż w ten szary listopadowy dzień.
Dziękuję, za różową sypialnię i miętową kuchnię. I za to, że nie masz nic przeciwko spaniu pod pościelą w kwiaty.
Dziękuję, że kochasz mnie taką, jaką jestem naprawdę za zamkniętymi drzwiami naszego domu. Taką bez makijażu, kolczyków i szpilek. Bez ładnej sukienki, bo najwygodniej mi w dresie z włosami związanymi w kucyk.
Kochasz mnie złośliwą i narzekającą z byle powodu. Załamującą ręce nad głupotami.
Dziękuję, że podajesz mi rękę i wspierasz w drodze do bycia inną. Lepszą.

Dziękuję, że ciągle przed oczami masz wielkiego Boga i zawsze stawiasz Go w naszej rodzinie na pierwszym, najważniejszym miejscu.
Jesteś moją inspiracją.

Dziękuję, że moje niemiłe słowa potrafisz obrócić w żart. Szybko zapominasz, rozumiesz i nie wypominasz. Po prostu przytulasz i zmęczeniem potrafisz usprawiedliwić każdego focha.
Dziękuję, że nie marudzisz, kiedy drugi dzień z rzędu jest pomidorowa.
Za twój spokój, trzeźwy umysł i niesłabnącą wiarę - dziękuję.
I jeszcze za chęć robienia tej idealnej kawy.. wiesz, że tylko Ty znasz proporcje.

Nazywasz mnie piękną, kiedy czuję się zupełnie nieatrakcyjna. Kiedy widzę tylko swoje braki i zmęczoną, nieumalowaną twarz w ochlapanym pastą do zębów lustrze.
Nazywasz mnie silną w dni, w które jestem najsłabsza.
Moje ciało nazywasz idealnym po trzech ciążach i długich miesiącach karmienia piersią.
Widzisz we mnie wartość, kiedy ja czuję się nic nie warta.
Wierzysz we mnie wtedy, kiedy nikt inny nie daje mi szans na powodzenie.
Wspierasz, pomagasz, uspokajasz i sprawiasz, że czuję się najważniejsza.

Bo jestem najważniejsza. Wiem to na pewno.
Widzę to w kwiatach przynoszonych bez okazji.
Widzę to w tym, jak śpieszysz się do domu po ważnym spotkaniu.
Widzę to w drobiazgach i niepozornych gestach miłości którymi zasypujesz mnie każdego dnia.
Widzę to w tym, że w naszych rozmowach potrafisz usłyszeć moje marzenia i starasz się realizować każde jedno z nich.
Widzę to w zabieraniu dzieci na plac zabaw, żebym mogła usiąść i napisać kolejnego posta. Albo po prostu poczytać w spokoju książkę.. nigdy nie pytasz, co robiłam.

Dzięki Tobie wiem, że prawdziwa miłość to nie patrzenie sobie głęboko w oczy przy elegancko nakrytym stole. Można widzieć się tylko przelotem i kochać prawdziwie.. wystarczy te kilka krótkich sekund, w których łapiemy swój wzrok i wymieniamy uśmiechy.
Prawdziwa miłość to nie trzymanie się za ręce podczas spaceru. Można jedną ręką trzymać dwulatkę, drugą pchać wózek, a pod pachą nieść niechcianą już hulajnogę i nadal kochać do szaleństwa.
Prawdziwa miłość to nie rozmowy bez końca o rzeczach ważnych i tych mniej. Milczenie przy kubku herbaty z cytryną też jest prawdziwą miłością.
Najprawdziwszą jak dla mnie.

Jesteś mężczyzną, który nie znosi widoku krwi, a jednak trzymałeś mnie za rękę przy porodach wszystkich naszych dzieci. Siedziałeś przy szpitalnym łóżku w tą noc, kiedy straciliśmy nasze pierwsze Dziecko. W tą najdłuższą noc ze wszystkich w naszym wspólnym życiu.
Zapominasz kupić w Biedronce mleko, ale przywozisz mi ulubione różowe goździki.
Nie masz sił na wieczorny prysznic, ale zawsze znajdziesz siłę na zagranie z Nimi w chińczyka, na obejrzenie z Nią jeszcze jednej książeczki.
Nie masz pojęcia gdzie są piżamy dzieci, ale potrafisz doskonale ogarnąć całą trójkę, kiedy nie ma mnie w domu.
Mało mówisz, ale dużo słuchasz.
Potrafisz odgadnąć moje myśli i dokończyć niedokończone zdania..
To ciągle mnie zadziwia.

Dokądkolwiek ty pójdziesz i ja pójdę;
Gdzie Ty zamieszkasz i ja zamieszkam;
Lud Twój lud mój,
A Bóg Twój - Bóg mój.
(Ks. Rut 1;16)

Pamiętasz, kiedy mówiłam te słowa nie mogąc powstrzymać łez?
Wypowiedziałabym je jeszcze raz bez chwili zastanowienia. Bez cienia wątpliwości.
Wypowiedziałabym je z jeszcze większą pewnością niż jedenaście lat temu.
Zmieniło się tylko to, że już trochę rozumiem, co znaczy w zdrowiu i w chorobie, w radości i w smutku, w dostatku i ... nie. W biedzie nie.
Od biedy Bóg nas uchronił.

Kocham Cię.
Może w tym zwariowanym okresie naszego życia nie mówię tego wystarczająco często.. ale kocham Cię niewypowiedzianie.
Kocham Cię w natłoku zajęć i w spokojne wieczory przy kominku.
Kocham Cię kiedy mam dobry dzień i kiedy odliczam godziny do wieczora.
Kocham Cię w czasie trudnym i w tym z mnóstwem śmiechu, radości i łez wzruszenia.
Kocham Cię pośród wylanej herbaty, płaczących dzieci, przypalonych tostów i podkrążonych ze zmęczenia oczu.
Kocham Cię z porannym oddechem, nieogolonego, z koszulką na lewą stronę..
Szepczę czułe kocham Cię gotując Twój ulubiony obiad, wymieniając ręcznik w soboty, prasując dziesiątą koszulę, wkładając do koszyka Prince Polo gdzieś między brokułem, chlebem i masłem..
Jestem dumna z tego, że mogę być Twoją żoną.
To prawdziwy przywilej stworzyć rodzinę z najlepszym przyjacielem.

To życie które mamy dzisiaj, ten dom, który codziennie razem tworzymy, to więcej niż wszystko, o czym odważyliśmy się marzyć podczas tych romantycznych spacerów przy blasku księżyca.

Z miłością, na zawsze Twoja..

Nadia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Obserwuj mnie w SOCIAL MEDIACH
polityka prywatnościregulamin sklepu
Koszyk
Brak produktów w koszyku!
Wróć na stronę
0
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram